Jak przygotować zdjęcia pod SEO: nazwa pliku, tytuł, alt i opis
Masz na stronie kilkaset zdjęć produktowych. Każde z nich coś przedstawia — lampę, nagrobek, but, fotel. Ale jeśli plik nazywa się IMG_4821.JPG, nie ma tagu alt i nie ma tytułu, to dla wyszukiwarki i dla modeli AI to zdjęcie jest puste. Nikt nie wie, co na nim jest.
Ten tekst opisuje, co dokładnie się wypełnia, czym te pola się różnią i jakie zasady decydują o tym, czy opis coś daje, czy jest tylko wypełniaczem.
Cztery pola, nie jedno
Przy każdym zdjęciu w WordPressie masz cztery miejsca do wypełnienia. Robią różne rzeczy i nie są zamienne.
| Pole | Co to jest | Kto to czyta |
|---|---|---|
| Nazwa pliku | fizyczna nazwa na serwerze, część adresu URL zdjęcia | wyszukiwarka |
| Tytuł | etykieta wpisu w bibliotece mediów | wyszukiwarka, czasem widoczna na stronie |
| Tekst alternatywny (alt) | co przedstawia zdjęcie, gdy się nie wczyta | czytniki ekranu, wyszukiwarka |
| Opis | dłuższy kontekst | strona załącznika, wyszukiwarka |
Różnica na przykładzie jednego zdjęcia:
źle: IMG_4821.JPG
(tytuł: IMG_4821, alt: pusty, opis: pusty)
dobrze: lampa-stolowa-mosiadz.webp
tytuł: Lampa stołowa mosiądz — abażur lniany
alt: Mosiężna lampa stołowa z lnianym abażurem na drewnianym biurku
opis: Lampa stołowa w mosiądzu szczotkowanym, wysokość 42 cm.
Abażur z lnu naturalnego. Zdjęcie w ujęciu z boku, na tle ściany.
Nazwę pliku warto wyróżnić osobno, bo większość wtyczek do SEO w ogóle jej nie rusza, a Google czyta ją jako wskazówkę, co jest na obrazku.
Zasada nadrzędna: wpisuj to, czego ludzie szukają
Najczęstszy błąd przy alcie i tytule to opisywanie kadru, a nie produktu:
- ❌ „zbliżenie”, „widok z góry”, „ujęcie z boku”, „zdjęcie na białym tle”
- ✅ „lampa stołowa mosiądz”, „nagrobek granitowy jednoosobowy”, „urna ceramiczna”
Nikt nie wpisuje w wyszukiwarkę „zbliżenie”. Wpisuje nazwę rzeczy, którą chce kupić. Opisy kadru mają swoje miejsce — w polu opisu, nie w tytule i nie w alcie.
Ta sama zasada dotyczy kwiecistych zdań. Fraza „lampa stołowa mosiądz” ma realny popyt. Fraza „elegancka lampa stołowa idealna do salonu w stylu klasycznym” nie ma go wcale — im dłuższa i bardziej opisowa fraza, tym pewniej nikt jej nie wpisuje.
Frazy MAJĄ się powtarzać. Zdania nie
To brzmi sprzecznie, więc warto to rozpisać.
Jeśli masz dwadzieścia zdjęć lamp stołowych, fraza „lampa stołowa” powinna pojawić się przy wszystkich dwudziestu. To ona daje widoczność — usuwanie jej „żeby się nie powtarzało” to strzelanie sobie w stopę.
Powtarzać się nie mają całe tytuły. Dwadzieścia identycznych wpisów „Lampa stołowa” to dla wyszukiwarki dwadzieścia razy ta sama informacja. Zmienia się budowa zdania i szczegół odróżniający:
Lampa stołowa mosiądz — abażur lniany
Lampa stołowa mosiądz, wysokość 42 cm
Mosiężna lampa stołowa do salonu
Lampa stołowa z mosiądzu szczotkowanego
Fraza ta sama, tytuł za każdym razem inny.
Nazwa pliku ma twarde reguły
Nazwa pliku wchodzi do adresu URL, więc musi przejść przez serwery, cache, CDN-y i systemy plików. Bezpieczny wzorzec to wyłącznie małe litery, cyfry i myślniki:
^[a-z0-9]+(-[a-z0-9]+)*$
Czyli: lampa-stolowa-mosiadz.webp — tak. Lampa Stołowa (2).JPG — nie.
Praktyczne konsekwencje:
- Bez polskich znaków.
ł→l,ą→a,ż→z. - Bez spacji i podkreśleń. Myślnik, nie
_. - Bez numerów wersji.
lampa-2-final-ostatecznanic nie mówi.
Przy językach z inną cyrylicą albo alfabetem transliteracja potrafi się posypać w połowie słowa — zdarza się nazwa w rodzaju dizain-na-fotьойл, gdzie połowa jest zlatynizowana, a połowa nie. Dlatego lepiej wymusić wzorzec technicznie, niż liczyć na to, że wyjdzie dobrze.
Czego w opisach nie wolno umieszczać
Danych osobowych ze zdjęcia. Imion, nazwisk, dat urodzenia i śmierci — w żadnym polu, także w nazwie pliku.
To ma znaczenie w kilku branżach naraz: kamieniarstwo, fotografia ślubna i portretowa, tablice pamiątkowe, wszędzie tam, gdzie na zdjęciu widnieje czyjeś nazwisko. Nazwa pliku jest publiczna i indeksowana — nazwisko w niej to nazwisko wystawione do internetu.
Zamiast nagrobek-jan-kowalski-1943-2019.webp → nagrobek-granit-czarny-krzyz.webp.
Zdjęcia, na których nie ma produktu
Nie wszystko na stronie to produkt. Zdjęcia nastrojowe, wnętrza, pejzaże, ludzie przy pracy — one też potrzebują altu, ale nie wolno dopisywać im produktu, którego na nich nie ma.

Zdjęcie warsztatu opisujesz jako warsztat, nie jako „nagrobek granitowy w warsztacie”. Wiąże się to z branżą ogólniejszą frazą — „pracownia kamieniarska”, „warsztat stolarski” — i tyle. Alt, który obiecuje produkt, a pokazuje coś innego, jest gorszy niż alt ogólny.
Waga pliku to też część tej roboty
Opis zdjęcia i jego waga to dwie różne sprawy, ale robi się je przy jednym podejściu, bo dotyczą tego samego pliku.
Rozsądny cel to około 130 KB na zdjęcie produktowe. Nie 50 KB — poniżej pewnego progu zaczyna się psuć obraz, a lista „do poprawy” robi się taka, której nigdy nie da się wyczyścić, bo część zdjęć fizycznie nie zejdzie niżej bez szkody.
Format WebP daje pliki mniej więcej 25–35% lżejsze niż JPG przy tej samej widocznej jakości. Kilka realnych pomiarów:
plik PNG 2000 × 2000 px, 5,6 MB → WebP 1229 × 1229 px, 79 KB (−98,6%)
lampa stołowa 1254 px, 75,9 kB → 700 px, 14,7 kB
W drugim przypadku różnica dla oka jest niemierzalna na ekranie retina (RMS 1,97/255) — plik jest pięć razy lżejszy i wygląda tak samo.
Wagi zdjęć produktowych 440 × 440 px po kompresji, dla skali: szafa 7,5 kB, but 8,3 kB, kask 14,0 kB, fotel 15,4 kB.




Rynki obce: opis powstaje od nowa, nie tłumaczy się go
Jeśli sprzedajesz do Niemiec czy Hiszpanii, przetłumaczenie polskiego altu jest najgorszym z możliwych rozwiązań. Dostajesz wtedy polskie frazy zapisane niemieckimi słowami — poprawne językowo, ale to nie jest to, co Niemiec wpisuje w wyszukiwarkę.
Przykład z pomiarów popytu: po niemiecku ludzie szukają angielskiego „alt text generator”, nie niemieckiego „Alternativtext”. Po fińsku nikt nie wpisuje słowa „konwerter” — wpisuje po prostu „webp jpg”. Szwed i Norweg wolą czasownik („konwertuj”), nie rzeczownik („konwerter”). Tłumaczenie tego nie wykryje, bo tłumaczenie pracuje na zdaniu, a nie na tym, jak ludzie szukają.
Opis na rynek obcy trzeba napisać od zera z fraz zebranych dla tego rynku.
Od czego zacząć: policz, ile masz roboty
Zanim zaczniesz cokolwiek pisać, warto poznać skalę. Liczba w rodzaju „412 zdjęć bez tagu alt” mówi więcej niż jakiekolwiek postanowienie, że „trzeba by się tym w końcu zająć”.
Kolejność, która ma sens:
- Policz. Ile zdjęć nie ma altu, ile ma nazwę typu
IMG_xxxx, ile waży ponad megabajt. - Skompresuj wszystko. To jest darmowe, mechaniczne i nie wymaga myślenia.
- Opisz zdjęcia, które sprzedają. Karty produktów, kategorie, strona główna.
- Resztę zostaw na potem. Zdjęcie z wpisu blogowego sprzed czterech lat może poczekać.
Checklista dla jednego zdjęcia
- Nazwa pliku: małe litery, myślniki, bez polskich znaków, mówi co jest na zdjęciu
- Tytuł: zawiera frazę produktową, ale nie jest identyczny z innymi
- Alt: opisuje produkt, nie kadr; nie jest listą słów kluczowych
- Opis: tu wolno napisać o ujęciu, tle, wymiarach, kontekście
- Brak imion, nazwisk i dat we wszystkich czterech polach
- Waga w okolicach 130 KB, format WebP
- Jeśli sprzedajesz za granicę: opis napisany od nowa, nie przetłumaczony
Ile to trwa
Uczciwie: przy zachowaniu wszystkich powyższych zasad jedno zdjęcie to 2–4 minuty pracy. Przy trzystu zdjęciach to kilkanaście godzin siedzenia w bibliotece mediów.
To jest dokładnie ten moment, w którym większość ludzi rezygnuje — i dlatego większość sklepów ma biblioteki pełne IMG_4821.JPG. Automatyzacja tej roboty jest sensowna, ale warto wiedzieć, co dokładnie się automatyzuje, bo narzędzie, które wpisze do altu „zbliżenie produktu na białym tle”, nie zrobiło nic.
ConverterSEO robi opisy zdjęć według reguł opisanych wyżej — kompresja jest darmowa bez limitu i działa na Twoim serwerze, zdjęcia go nie opuszczają. Audyt biblioteki, który pokaże liczbę, działa bez zakładania konta.
Co z tego wychodzi
Nazwa pliku, tytuł, alt i opis to cztery pola, których wyszukiwarka nie potrafi sobie domyślić. Kiedy wypełnisz je według powyższych reguł, zmieniają się trzy rzeczy.
- Zdjęcia zaczynają być znajdowane. Grafika Google ma własny ruch, a droga do niej prowadzi wyłącznie przez tekst wokół zdjęcia. Zdjęcie bez opisu jest dla niej puste.
- Strona przestaje ważyć jak kamień. Zdjęcie prosto z aparatu to kilka megabajtów; to samo zdjęcie w WebP, przy zadanym górnym rozmiarze, to kilkadziesiąt kilobajtów. Przy dwudziestu zdjęciach na stronie tę różnicę widać w czasie wczytywania.
- Alt przestaje być pustym atrybutem. Czyta go czytnik ekranu osoby niewidzącej — i wyszukiwarka, kiedy zdjęcie się nie wczyta.
Żadna z tych rzeczy nie wymaga wiedzy technicznej. Wymaga czasu — i to jest jedyny prawdziwy problem w tej robocie.
Jak skrócić te kilkanaście godzin
ConverterSEO to wtyczka do WordPressa. Instalujesz ją i pracujesz tam, gdzie i tak jesteś — w bibliotece mediów. Nie ma osobnego panelu, do którego trzeba wgrywać zdjęcia, ani eksportu z powrotem.
Dwie rzeczy działają bez zakładania konta: audyt, który policzy, ile zdjęć nie ma opisu, ma nazwę wprost z aparatu albo nie zostało skompresowanych — oraz sama kompresja, darmowa i bez limitu. Kompresja dzieje się na Twoim serwerze, więc zdjęcia go nie opuszczają. Konta wymaga tylko pisanie opisów, bo to jedyna część, która kosztuje. Plan darmowy nie wymaga karty.